BLOG
Workation – idealny sposób na łączenie pracy zdalnej z wakacjami

Workation – idealny sposób na łączenie pracy zdalnej z wakacjami

Wielu z nas siedząc kolejną godzinę w biurze marzy o idealnej pracy pod palmą. Trend workation od jakiegoś czasu podbija serca pracowników i pracodawców za oceanem, jednak zyskuje coraz większą popularność również w Polsce. Zwiększone możliwości pracy zdalnej, które przyszły wraz z lockdownem spowodowały, że wiele osób myśli poważnie o łączeniu pracy z wakacjami. Dla wielu jest to także świetny benefit pracowniczy, bo czy nie brzmi idealnie możliwość pracy prosto z plaży lub dowolnego miejsca na ziemii, o którym marzymy?

Workation (pracowakacje), czyli praca połączona z wakacjami

Workation powstało z połączenia angielskich słów “work” i “vacation”, które wolnym tłumaczeniu na polski oznaczają pracowakacje. Termin ten określa sytuacje, w które pracownik wykonuje zdalnie swoją pracę z dowolnego miejsca na ziemi (często jest to wakacyjny kurort), nie korzystając w tym czasie z urlopu wypoczynkowego.

Workation może kojarzyć sie z digital nomadami. Mimo to osoby na workation często nie są freelancerami, a pracują na etatach i wykonują stałą pracę w określonych godzinach.

Aby ułatwić zdalną pracę, wiele turystycznych regionów tworzy wioski, które przystosowują do osób, które przyjeżdząja i spędzają pobyt na workation. Pojawiają się przestrzenie do coworkingu, z dostępem do internetu i wszelkimi udogodnieniami. Takie miejsca już z powodzeniem funkcjonują na Maderze, Arubie i Barbadosie. Wzrost popularności pracy zdalnej niewątpliwie spowoduje, że takich miejsc będzie przybywać. Przed lockdownem bardzo popularnym kierunkiem były również kraje azjatyckie.

Rzeczywistość na workation – historie pracowników

Zapraszamy do przeczytania kilku historii, w których dowiecie się m.in. dlaczego praca z plaży jednak nie jest idealna, a także co kręci w workation pracowników i jak do tego typu rozwiązania podchodzą pracodawcy. Duża dawka inspiracji i motywacji, by spakować laptopa i wyruszyć w świat!

Aleksandra Frączek

Na co dzień jestem product mapperem (operatorem platformy produktowej) i obsługuję platformę sprzedażową, opisuję i wprowadzam do sprzedaży produkty w branży modowej na rynek niemiecki. Bardziej jednak utożsamiam się z pełną energii niespokojną duszą, kochającą słońce i szukająca swojego miejsca na Ziemi 🙂 Pracowakacje Ola relacjonuje na instagramie.

Archiwum prywatne

Skąd pomysł na workation i łączenie pracy z wakacjami?

Workation – wymarzyłam to sobie nie mając pojęcia, że taki termin i taka sytuacja może istnieć naprawdę.. Pewnego pięknego dnia postanowiłam, że chcę żyć teraz, nie chcę czekać i że nie pozwolę sobie na to nigdy aby nie być szczęśliwą. Przyczynił się do tego ciąg wielu zdarzeń, ale szybko zweryfikowałam, że przede wszystkim nudna praca, 8h przy komputerze, zdecydowanie za długie dojazdy do pracy komunikacją miejską, zwykłe szare życie i niedobór witaminy D, to nie dla mnie. Szukałam pracy, zmieniałam, próbowałam. Ciekawym faktem jest, że z końcem grudnia zrezygnowałam z pracy mając plan, aby wszystkie moje marne oszczędności wydać na podróże, do momentu aż się skończą i wtedy wrócić i ogarnąć swoje życie. Rozpoczęłam od kilku pięknych chwil u dziadków na pięknej polskiej wsi, kilka chwil na uroczym południu Włoch… a kolejnym przystankiem miała być Malta. Wszystko zorganizowane i nagle marzec 2020, lockdown, ja bez pracy, bez podróży i jakiekolwiek planu. I dokładnie wtedy wymarzyłam sobie taki styl życia jak workation i to sama praca znalazła mnie.

Tutaj dodam, że praca taka jak moja i obsługa platform sprzedażowych  produktowych, to bardzo dobry trop w szukaniu pracy, którą można łączyć z wakacjami. Sama nie pomyślałam o tym wcześniej.

Wiele osób stanowczo oddziela pracę od urlopu, czy można więc zachować work-life-balance pracując w ten sposób?

Ja tego work-life-balance nie potrzebuję, ale myślę, że mój przypadek może być odosobniony. Miałam wiele  przemyśleń, gdy obserwowałam ludzi bliższych czy dalszych i zauważyłam, że bardzo często potrzebują urlopu, aby się ‘odciąć ‘, ‘zresetować’, ale nie dla idei work-life-balance ,tylko aby uciec chociaż na chwilę od pracy, której nie lubią,  szefa który jest despotyczny, ogromu stresu i ciągłej presji itd. Mi takie podejście jest obce. Na chwilę obecną moja mobilna, spokojna praca i jej zadaniowy tryb i elastyczne godziny dopasowują się do mojego życia. Znajomi żartują, źe ja żyje, a jak mam czas to pracuję, nie odwrotnie. W pracy jestem zaangażowana na 100%, żeby po pracy w pełni zaangażować się w moje pomysły, plany, moich bliskich. Oglądając dokument o Islandii bardzo podobało mi się stwierdzenie, że na Islandii ludzie pracują żeby żyć, a nie żyją żeby pracować. To drugie podejście jest tak bardzo polskie, niewiele ma wspólnego z work-life-balance i też chyba nie do końca o to w życiu chodzi. Moim zdaniem jest to przede wszystkim kwestia priorytetów w życiu, co jest sprawą bardzo indywidualną.

Jak oceniasz swoją motywację do pracy w trybie workation?

Przez to, że podczas workation chcę mi się żyć 100 razy bardziej, to mam momenty, w których doceniam bardzo charakter mojej pracy i jestem za nią wdzięczna i pracuję efektywniej również 100 razy bardziej niż w trybie normalnym. Te momenty, gdy w pośpiechu wracałam wczesnym rankiem z Akropolu, aby zdążyć do pracy, gdy przed lub po pracy mogę popływać w morzu, poranna joga z widokiem na Valettę, śniadanie na greckiej plaży i kolacje w Rzymie czy kawa w Białymstoku lub nawet dokładnie ten moment teraz – kiedy  próbuje zebrać moje myśli i się nimi tutaj podzielić – w Warszawie na Dworcu Centralnym. Teraz pije kawę z widokiem na Pałac Kultury w oczekiwaniu na pociąg na lotnisko, w oczekiwaniu na kolejne piękne przeżycia, widoki i momenty. TheSsaloniki przybywam! Moja motywacja nawet jak czasem spada, to w takich momentach następuję turbo doładowanie i działanie ze zdwojoną siłą.

Idealne miejsce do pracy to… biuro na plaży, stolik w kawiarni czy jednak pokój z wygodnym miejscem – jak pracujesz na workation?

Praca na plaży jest przereklamowana! Instagramowa nierzeczywistość. Laptop się przegrzewa, a światło nawet w cieniu jest za ostre i utrudnia podgląd ekranu. Tak, tak, mnie to rozczarowało. Ja pracuję też ze zdjęciami, dlatego u mnie to jest akurat ważny aspekt. Najczęściej pokój z wygodnym miejscem, lokalna muzyka i TV w tle. Uwielbiam! Ale urokliwe kawiarnie w godzinach przedpołudniowych kiedy nie ma tłumów od czasu do czasu to bardzo przyjemna opcja.

Czy taka praca ma wady, jeśli tak to jakie?

Jedyną wadą, którą odczuwam jest brak takiej zdrowej rutyny. Kiedy się przemieszczasz i ciągłe zmiany miejsc powodują, że nie jem i nie śpię tak zdrowo jak lubię i chciałabym zawsze. 

Myślę też, że wadą może być to, że mimo, że moje workation to wyjazdy rozsądnie niskobudżetowe to i tak muszę cały czas muszę kontrolować bardzo moje wydatki. Jest to obciążające i ograniczające. 

A co na to wszystko Twój pracodawca? Akceptuje tego typu pracę?

A to jest bardzo ciekawy wątek . Na jednej z pierwszych rozmów z szefem zażartował sobie, że jak nie będzie miał zastrzeżeń do mojej pracy to dla Niego mogę nawet pracować na Dominikanie. Ale nie był wtedy chyba świadomy, że ja to odbiorę to tak na poważnie. Dominikana może przede mną, na razie podbijam Europę, ale doszły mnie słuchy, że szef na nowych rekrutacjach chwali się, że w zespole ma taką Olę, która jest tak zaangażowana i zorganizowana, że dostosowuje sobie życie pod prace i w międzyczasie podróżuje i zwiedza świat.. Było to miłe, aczkolwiek teraz w czasach mody na workation myślę, że dla nich był to po prostu dobry PR 😉 Ale zgadzają się i są otwarci i to się chwali! 

——————————————————————–

Dorota Spirra

Junior Performance Specialist w GPD Agency. Na co dzień pasjonatka tańca, tancerka i instruktorka tańców angolskich (Kizomba i Semba), miłośniczka Portugalii, założycielka bloga “Polish girl & Portugal”.

Archiwum prywatne

Skąd pomysł na workation i łączenie pracy z wakacjami?

Aby odpowiedzieć na to pytanie myślę, że warto poznać moją historię, ponieważ decyzja nie była spontaniczna, a raczej związana z wieloletnimi doświadczeniami.
Moja przygoda z Portugalią zaczęła się w 2014 roku od programu wymiany studenckiej Erasmus+ kiedy po raz pierwszy zamieszkałam w tym pięknym kraju. Studiowałam na Universidade de Évora przez rok podczas pierwszego roku studiów magisterskich. Do Polski wróciłam, aby skończyć studia i powiem szczerze, że ciężko było mi opuścić ten kraj – było między nami jakieś connection. To tutaj odkryłam tańce angolskie i kulturę angolską, które zmieniły mój sposób podejścia do życia. Porzuciłam trenowany przez lata taniec towarzyski i zaczęłam uczyć się tańców angolskich: kizomby i semby na wszelakich zajęciach, warsztatach i festiwalach w Polsce (gdzie mamy już całkiem sporą społeczność kizombowo-sembową), Portugalii i innych krajach zagranicznych. Początkowo planowałam wrócić do Portugalii po skończeniu studiów, aby odbyć staż zagraniczny z Uczelni, a potem znaleźć normalną pracę i zamieszkać w tym kraju, jednak życie pisze różne scenariusze. Po obronie pracy magisterskiej wyleciałam do Stanów Zjednoczonych na Camp America, w międzyczasie okazało się, że Uczelnia nie otrzymała dofinansowania, aby wysłać mnie na staż zagraniczny. Nie było mnie stać, aby pojechać na własną rękę i odbyć bezpłatny staż. Wówczas otrzymałam propozycję pracy w Polsce, w banku, w którym wcześniej odbywałam staż, którą przyjęłam “na start” kariery zawodowej… Początkowo szukałam ofert stażu, pracy w Portugalii, jednak potem pochłonęła mnie praca i życie w Polsce, a także taniec i projekty taneczne. Im dłużej pracowałam jako “Pani z banku” tym bardziej przekonywałam się, że nie jest to miejsce dla mnie. Zawodowo interesował mnie świat mediów społecznościowych, kreatywne zajęcia, środowisko pracy, do którego mogę przyjść jako “JA” w bluzie i trampkach, a nie w szpilach i białej koszuli. Nadszedł moment, w którym wiedziałam, że muszę coś zmienić, zaryzykować i wrócić do Portugalii, poznać życie codziennie w tym kraju, inne niż to, które znałam jako studentka. Złożyłam wypowiedzenie, dostałam pracę w Lizbonie i wyjechałam w 2019 roku. Założyłam bloga o Portugalii, aby dzielić się swoimi doświadczeniami, zaczęłam pracować jako Facebook Marketing Expert, a także kontynuowałam swój rozwój taneczny, w kraju, który jest uważany za europejską stolicę Angoli, ponieważ tańce angolskie pojawiły się najpierw w Portugalii zanim poznały je inne kraje europejskie. Do Polski wróciłam w 2020 roku ze względu na sytuację rodzinną, a także na pandemię. Życie w Portugalii diametralnie się zmieniło. Taniec przestał istnieć, została mi tylko praca, w której nie widziałam dla siebie możliwości rozwoju. Na ostateczną decyzję o powrocie do Polski wpłynęła moja sytuacja rodzinna.
Aktualnie pracuję w agencji marketingowej jako Junior Performance Specialist i rozwijam się w dziale mediów i performance marketingu. Pomysł na workation pojawił się wraz z możliwością pracy zdalnej w firmie. Portugalię traktuję jako swój drugi dom, myślę, że już zawsze będę podzielona między te dwa kraje. W obu mam przyjaciół, swoje miejsca, doświadczenia, różne możliwości, czy to zawodowe czy taneczne i do tej pory pracując w Polsce cały urlop wykorzystywałam na wakacje w Portugalii, które zawsze były za krótkie. Uwielbiam podróżować i chciałabym również poznać inne kraje, jednak do tej pory nie miałam takiej możliwości, ponieważ serce ciągnęło mnie do Portugalii. 

Wiele osób stanowczo oddziela pracę od urlopu, czy można więc zachować work-life-balance pracując w ten sposób?

Myślę, że tak. Oczywiście wszystko zależy od osoby i od jej nastawienia. Ja swój wyjazd traktuję bardziej jako powrót do drugiego domu niż wakacje, gdzie w ciągu dnia pracuję zdalnie i wykonuję swoją obowiązki jako Junior Performance Specialist, dokładnie tak, jakbym robiła to w Polsce, a po pracy mogę rozwijać swoją taneczną pasję, w kraju, który ma wiele do zaoferowania w tym temacie. Jak również spotkać się z przyjaciółmi i skorzystać z dobrobytów tego kraju, czyli pogody, widoków, bliskości oceanu. 🙂 

Jak oceniasz swoją motywację do pracy w trybie workation?

Nie ukrywam, że pierwsze dni były dla mnie ciężkie i stresujące, bo jednak jest to mój pierwszy taki wyjazd i trzeba było się przystosować/przyzwyczaić do nowego “miejsca pracy”, jednak myślę, że jestem osobą, która wyznacza sobie cele i je konsekwentnie realizuje w związku z czym potrafię się zmotywować do pracy, bo to dzięki niej jestem znowu w Portugalii i mogę realizować swoją taneczną pasję poza pracą, a dodatkowo wyjeżdżam na swój prawdziwy urlop na początku sierpnia do Włoch i Grecji odkryć nowe miejsca. 😀 

Biuro na plaży, stolik w kawiarni czy jednak pokój z wygodnym miejscem – jak pracujesz na workation?

Zdecydowanie pokój z wygodnym miejscem. Kusi mnie cały czas biuro na plaży, jednak po pierwsze: pracę zaczynam tutaj o godzinę wcześniej niż w Polsce, już o 8 rano (by dostosować się do polskich godzin pracy), po drugie: kawiarnie przy plaży są otwierane w późniejszych godzinach, po trzecie: bałabym się o połączenie z Internetem oraz po czwarte: myślę, że ciężko byłoby mi się zmotywować do pracy mając widok na ocean i turystów wokół. 😉 

Jakie są Twoim zdaniem wady tego typu pracy? 

Póki co zauważam tylko jedną wadę. Online’owy kontakt ze znajomymi z pracy. Obecnie moi znajomi pracują hybrydrydowo, 2 dni są w biurze, integrują się, mnie omija ta możliwość. W spotkaniach uczestniczę online, czasami zdarza się, że połączenie się zerwie, wyrzuci mnie ze spotkania i akurat staje się to w momencie, w którym padnie ważny do przedyskutowania temat albo jakiś żart, z którego wszyscy się śmieją, a ja nie wiem o co chodziło. 😉 Nieco utrudniają też, zarobki w złotówkach i wydatki w euro. 😉 

Jakie jest podejście pracodawcy do tego typu pracy zdalnej?

Szczerze mówiąc zatrudniając się w mojej obecnej firmie nie liczyłam na możliwość pracy zdalnej z zagranicy, tzn. miałam nadzieję, że kiedyś będzie to możliwe, jednak nie sądziłam, że tak szybko. Pozytywnie zaskoczyła mnie decyzja mojego pracodawcy, gdy uzyskałam zgodę na wyjazd i to dłuższy niż miesiąc. 

Od siebie chciałabym tylko dodać, że bardzo się cieszę, że firmy otwierają się na takie możliwości i workation, gdyż tak naprawdę jeżeli chcemy, to motywację do pracy znajdziemy zawsze i wszędzie, a realizując się też poza pracą motywacja do pracy będzie większa, więc moim zdaniem jest to sytuacja win-win dla obu stron, dla pracodawcy i dla pracownika. 🙂 

——————————————————————————

Michał Molenda

Właściciel Software House Code Apps oraz bloga dla początkujących programistów, na którym staram pokazać się, że nauka programowania nie jest taka straszna.

Skąd pomysł na workation i łączenie pracy z wakacjami?

Pomysł na pracę zdalną przyszedł w sumie całkiem przypadkowo. 9 lat temu – z moją obecnie żoną, a wtedy dziewczyną – zaczęliśmy rozglądać się za wynajęciem lub kupnem mieszkania. Wszyscy znajomi w tamtym czasie brali kredyty na mieszkanie, więc też o tym myśleliśmy i zdaliśmy sobie sprawę, że to ostatnia szansa, żeby wyruszyć w fajną podróż. Później będzie trudniej i będziemy żałować, że nie spróbowaliśmy. Od wielu lat marzyłem o wyjeździe do Tajlandii, do tego pracowałem jako programista i wiedziałem, że ten zawód można wykonywać zdalnie, więc postanowiliśmy spróbować cyfrowego nomadyzmu w Azji. Początkowo zakładaliśmy, że nasz wyjazd potrwa 2-3 miesiące, ale finalnie dzięki temu, że moja żona dostała pracę w szkole jako nauczycielka, a ja pracowałem zdalnie, nasza pierwsza podróż trwała… ponad 2 lata.

Mimo, że taki styl życia wbrew pozorom też ma swoje minusy, to moim zdaniem jest to idealna forma wyjścia. Można podróżować przez wiele miesięcy, jednocześnie rozwijając się zawodowo. Przez to, że musimy pracować, te podróże są trochę inne. Jeśli wyjeżdżamy na 2-tygodniowe wakacje, chcemy wszystkiego spróbować i wszystko zobaczyć. Przez co przeżywamy ten czas bardzo szybko i intensywnie. Wiedząc, że nie mamy ograniczenia czasowego, możemy zostać w fajnym miejscu dłużej. Poznać je dokładnie, poznać ludzi, zobaczyć jak oni żyją. To naprawdę niesamowite uczucie.

Wiele osób stanowczo oddziela pracę od urlopu, czy można więc zachować work-life-balance pracując w ten sposób?

Moim zdaniem można. Po pierwsze, praca zdalna podczas podróży nie wyklucza tego, że raz czy dwa razy do roku pojedziemy na zwyczajny urlop bez pracy. Drugą kwestią jest motywacja. Bardzo dużo osób zastanawia się, czy mieszkając na tropikalnej wyspie można skupić się i pracować wydajnie. Z jednej strony faktycznie, jest dużo rozpraszaczy, ale wiem, że gdyby nie praca to nie mógłbym żyć w taki sposób. To naprawdę bardzo poprawia motywację do pracy. Jeśli przestanę pracować, przestanę zarabiać, więc nie będę miał za co podróżować. To naprawdę jest aż takie proste. 

Dodatkowo, jeśli chodzi o work-life-balance, to taki sam problem można mieć pracując w swoim rodzinnym mieście. Kończymy pracę i mamy czas wolny. Tak samo wygląda to pracując w podróży. Po pracy mamy czas wolny. Różnią się tylko okoliczności i możliwości, czyli jak ten czas wolny wykorzystamy.

Jak oceniasz swoją motywację do pracy w trybie workation?

Większą, niż jak jesteśmy w domu. Dzięki pracy mogę żyć i podróżować w taki sposób. Więc doceniam taką możliwość i wiem, że gdybym nie wykonywał mojej pracy dobrze to szybko by się taki styl życia skończył. Więc możliwość pracy zdalnej podczas podróży motywuje mnie do lepszego wykonywania swojej pracy, aby taki styl życia był możliwy jak najdłużej. Oczywiście, będąc w fajnym miejscu chcemy poświęcić jak najmniej czasu na pracę, aby jak najwięcej wycisnąć z tej podróży. Trzeba jednak znaleźć złoty środek, aby taki wyjazd był dla nas fajny wyjazdem, ale też żeby praca czy rozwój zawodowy szły do przodu.

Biuro na plaży, stolik w kawiarni czy jednak pokój z wygodnym miejscem – jak pracujesz na workation?

Zdecydowanie wygodne miejsce pracy. Zdarzyło mi się pracować w kawiarnii czy nawet raz na plaży, ale to fajnie wygląda tylko na instagramie. Za dużo rzeczy rozprasza. Pracując zdalnie trzeba oddzielić pracę od czasu wolnego. Wolę sprawnie popracować w wygodnych warunkach i szybciej skończyć pracę, niż pracować długo, ale ze średnimi wynikami przez ciągłe rozpraszanie się.

Na pomoc z połączeniem tego przychodzą nam strefy czasowe. Jadąc do np. Azji, mamy kilka godzin przewagi nad Polską. Jeśli pracujemy dla firmy z Polski, do 13-14 mamy czas dla siebie, ponieważ dla pozostałych osób z zespołu jest noc. Możemy spędzić ten czas zwiedzając czy plażując a wieczorem, gdy już jest chłodniej i jest ciemno, usiąść do pracy.

Jakie są Twoim zdaniem wady tego typu pracy?

Ja widzę w takim trybie dwie wady:

  • Brak wygodnego miejsca pracy, ciężko je sobie zbudować, jeśli często zmieniamy lokalizacje. Są na to sposoby, można rzadziej się przemieszczać czy pójść do coworkingu, ale jednak stałe miejsce pracy można przygotować lepiej pod siebie. Pracę w mało przyjemnych warunkach (na łóżku, niewygodnym krześle itp.) wspominam najgorzej.
  • Brak fizycznego kontaktu ze współpracownikami/klientami. Mimo, że od lat uwielbiam pracę zdalną, to nic nie zastąpi fizycznych spotkań, szybkich rozmów podczas kawy czy wspólnych wyjść na obiad. Pandemia trochę zmieniła tę sytuację, dużo firm przeszło na pracę zdalną, ale będąc w podróż zawsze mi tego brakowało.

Czy wcześniej również pracowałeś w ten sposób? Jak oceniasz podejście pracodawców do tego typu pracy zdalnej?

Obecnie prowadzę całkowicie zdalnie swoją firmę, ale kilka lat pracowałem u kogoś i nigdy nie było problemu z podróżami. Większości pracodawców zależy na tym, aby praca była wykonana dobrze. Jeśli jest, większość osób zgodzi się na pracę zdalną. Lepszy dobry pracownik na rajskiej wyspie, niż kiepski w biurze. Oczywiście, są sytuacje i zawody, gdzie może być ciężko, ale jeśli chodzi o moje doświadczenia, to nigdy nie miałem z tym problemów. Najważniejsze w przypadku etatowej pracy to dostosować się do pozostałych osób, tak by Twoja praca zdalna nie była dla innych problemem. Jeśli wszyscy pracują +/- 9-17 to Ty też tak pracuj, nawet pomimo różnicy w strefie czasowej.

Co w trawie piszczy, czyli kolejne inspiracje na pracowakacje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *